poniedziałek, 28 kwietnia 2014

28 kwietnia 2004 r. (szpiegowanie)

No oczywiście, że kontrwywiad działał i wywiad też, i oddział walki psychologicznej. Każdy z nich zbierał informacje. Zbierała i sekcja prasowo-informacyjna. By lepiej rozumieć, wiedzieć, przewidywać. Działo to się tak: przychodził tłumacz mówiąc, że jedzie do np. Karbali. Wówczas prosiło się go o zrobienie pamiątkowych zdjęć i nagranie filmików z demonstracji, pochodów, plakatów na ścianach i wszystkiego, co by mogło stanowić fajne dodatki do opowieści. Z tych pozornie strzępów informacji układał się obraz sytuacji wtedy i wówczas, co łatwo było przełożyć na teraz i tu. Liczyliśmy ludzi modlących się i mnożyliśmy przez metry kwadratowe placu przed meczetem. Tłumaczyliśmy napisy na sztandarach i transparentach. Analizowaliśmy twarze, ubiór i sprawdzaliśmy każdy szczegół wyposażenia np. ciągniętego wózka. Oglądaliśmy zwłaszcza kobiety ... te często wykorzystywane były do przenoszenia ładunków wybuchowych. Jedna taka postanowiła się wysadzić 200 m od punktu kontrolnego (albo raczej ją wysadzono, bo w jej włosach znaleziono anteny odbiorcze). A ekscytowało nas to, ze widzieliśmy na zdjęciach miejsca, których żaden chrześcijański kulturowo śmiertelnik chyba nigdy nie ujrzy.... 


W sumie w skali Dywizji takich zdjęć i filmików powstawały tysiące, dziesiątki tysięcy. Mimo formalnego zakazu posiadania aparatów i blokady na publikację zdjęć, każdy je rozsyłał do domu i w swojej karierze widziałem ich doprawdy wiele. Po misji podczas spotkać i szkoleń wychodziły na jaw zdolności naszych żołnierzy. Fotografie z zatrzymań, z wyjazdu na patrole, zdjęcia z namiotów i kontenerów, z bazy a w tel np. stacja paliw czy budynek dowództwa. Wszystko to było na zdjęciach i wszystko to było publikowane prywatnie. I potem dziwimy się, że dochodziło do w miarę celnych ostrzałów bazy z moździerza nocą albo że napastnicy wiedzieli skąd i wyjeżdża patrol i jaką ma on siłę ogniową.

Oficjalne zakazy na nierobienie zdjęć z misji nie były przestrzegane przez nikogo więc i my korzystaliśmy z "usług" osób, którzy ze względu na swoją religię i pochodzenie mogli wejść do miejsc, w których nikt z nas nie mógłby być.








sobota, 26 kwietnia 2014

26 kwietnia 2004 r. (transport więźniów)

Tak, mieliśmy ośrodek zatrzymań. Tak, przetrzymywaliśmy w nim podejrzanych, niektórych skazanych oraz osoby aresztowane za konkretne akty niezgodne z prawem. Tak, nie był to ośrodek wypoczynkowy chociaż oczywiście nie było to także więzienie o najcięższym rygorze. Tak, zatrzymani czasami byli przesłuchiwani długo i uciążliwie. Tak, nie odpoczywali 24h na dobę i nie mieli telefonów przy sobie. Tak, nie można było im rozmawiać z nikim innym jak tylko z żandarmerią wojskową i prawnikami. 

Od czasu do czasu przyjeżdżał do naszego ośrodka zatrzymań taki amerykański zespół MIT (Mobile Interrogation Team), by przesłuchać zatrzymanych. I owszem, kolesie z MIT wychodzili z  przeprowadzonego przesłuchania bardzo zmęczeni ... Cóż, taka robota.

Nagonka jednak na Polaków dopiero się rozpoczęła. Już tu i ówdzie wróbelki ćwierkają, że to niby Polacy biją zatrzymanych i że niszczą ruiny Babilonu. Taka oto walka psychologiczna rozpocząć się miała niebawem i na serio. 

A tymczasem, wciąż dostarczaliśmy zatrzymanych do Bagdadu. Co się z nimi tam działo? Nikt nie wie.

środa, 23 kwietnia 2014

23 kwietnia 2004 r. (starcia żołnierzy z szyickimi bojówkarzami)

A dzisiaj głos suchego komunikatu prasowego Associated Press o starciach Polaków z szyickimi bojówkarzami w centrum Karbali. Zaatakowany konwój polsko-litewsko-łotewsko-bułgarski przemierzał centrum Karbali w codziennym patrolu. 

Polish Troops Clash With Shiite Militia (And Bulgarian, Latvian and Lithuanian)

Associated Press| Fri, Apr 23, 2004 | AP 


Posted on 23.4.2004 13:04:15

KARBALA, Iraq - Shiite Muslim militiamen clashed with Polish-led coalition troops in the holy city of Karbala on Friday, the latest skirmish between followers of a radical cleric and coalition forces in the south.

One soldier was injured and taken to a military hospital for treatment, officials said.
Militiamen attacked a military convoy made up of Polish, Bulgarian, Lithuanian and Latvian soldiers near city hall in the center of Karbala around the time of weekly Muslim prayers, said Lt. Col. Robert Strzelecki, spokesman for Camp Babylon, the main Polish base. Gunmen and soldiers exchanged fire.

Strzelecki said he would withhold the nationality of the injured soldier until the soldier's national ministry of defense was notified.

After the attack, a combat force made up of Poles, Bulgarians, Lithuanians and Latvians were sent in to "secure the area and reinforce the city hall," according to a statement e-mailed by another multinational force spokesman, Maj. Slawomir Walenczykowski.

The militia of radical Shiite cleric Muqtada al-Sadr rose up across the south at the beginning of April, taking control of several cities and engaging in bloody battles with coalition forces in the region. Over the past week the militiamen have returned police stations in Karbala, Kufa and Najaf to Iraqi authorities, but gunmen continue to roam the streets and have occasionally fired on coalition troops.

Friday's broad daylight attack came just hours after city hall was slammed by mortar fire, injuring an Iraqi policeman, the division reported.

On Wednesday and again Thursday, the coalition base in Karbala, known as Camp Kilo, was pounded with rebel mortar rounds. No one was injured, the division reported.

Mortar attacks on coalition bases throughout south-central Iraq (news - web sites) — including those in Karbala, Najaf and Hillah — have grown more frequent in recent weeks.


wtorek, 22 kwietnia 2014

22 kwietnia 2004 r. (iracka ochrona bazy)

Dzisiaj jednostki wojskowe (bazy) chronione są przez wyspecjalizowane oddziały cywili. Chyba poza nielicznymi wyjątkami. Kiedyś warty wystawiane były z pododdziałów macierzystych jednostek, na szkołach z elewów, kadetów czy podchorążych, w JW z żołnierzy z poboru. Nigdy cywil nie chronił wojska. Potem się trochę zmieniło i nastały czasy oddawania wart pod władzę firmom ochrony.

W 2004 roku, gdy naszych żołnierzy częściej wysyłano poza bazy niż kiedykolwiek wcześniej, znaczny wysiłek ochrony bazy przejęli iraccy para-żołnierze. Szkoliliśmy ich dzielnie, wyposażaliśmy, uczyliśmy ale jakoś zawsze nie do końca umieli się znaleźć. Od ochrony baz woleli przesiadywanie w gronie własnym i opowiadanie o hurysach. Tak to było ...

niedziela, 20 kwietnia 2014

20 kwietnia 2004 r. (Różnica czasu +3h)

Różnica czasu w sumie niewielka, bo tylko +3h i w czasie dnia w zasadzie nieodczuwalna ale gdy trzeba było coś powiedzieć logicznego do kamery w wiadomościach o 19:30, to robiła się z tego godzina 22:30 ... Jeśli oczywiście wydawca zaraz nas puszczał na początku. Zatem wyglądało to tak, że po upudrowaniu i przygotowaniu kamery, mikrofonów, anteny, itp. Dzidek (P. Dziemiańczuk) stawał przed kamerą i słuchał w uszach, co mu Warszawa mówi. I stał, stał... aż się zlitowali. Gdy już wpuścili na wizję, to 2-3 sekundowa różnica w odbiorze zawsze się pojawiała i należało mieć wprawę, by się nie dać wciągnąć w słuchanie samego siebie mówiącego w TV, gdy już się dawno skończyło. Mistrzami byli oczywiście Piotr Dziemiańczuk i Maciej Woroch. 

W trakcie dnia - było nie lepiej. Upał doskwierał. Kamery trzeba było osłaniać arafatkami a ekipa techniczna raczej nie ubierała wyjściowych garniturów do nagrania. Co się działo poza kamerami? rozśmieszanie, gonienie się z wodą, nieraz robienie głupich min, wszystko, by rozśmieszyć redaktora gadającego do kamery. Rzadko się udawało.

piątek, 18 kwietnia 2014

18 kwietnia 2004 r. (Polsat - relacja z konferencji prasowej i naszych działań w Iraku)

Na konferencję prasową na temat naszego mandatu oraz innych działań w strefie odpowiedzialności zaproszeni zostali lokalni szejkowie i przywódcy religijni

Obecność szejka dla zaproszonych irackich dziennikarzy była znakiem wielkiego poszanowania dla naszych działań. Dowódca Dywizji gen. Bieniek jak zwykle zapoznał wszystkich z aktualną sytuacją w strefie odpowiedzialności. Mówił o naszym mandacie, który przewiduje stabilizowanie sytuacji i zwrócił się do Irakijczyków o pomoc w odbudowie swojego własnego kraju. 


Polsat i inne media donosiły z bazy w codziennych łączeniach z krajem a okres wciąż był mało spokojny, coraz więcej było ataków na nasze bazy, wojska i same patrole. Chłopcy od walki psychologicznej (PSYOPS) zrzucali dziesiątki kilogramów ulotek z odezwami do Irakijczyków - robiono wiele, by sytuacja się stabilizowała. Niestety, nic takiego się nie wydarzało. 

środa, 16 kwietnia 2014

16 kwietnia 2004 r. (Dzień Sapera)


Święto Sapera uczczono w naszym HQ w Babilonie. Odczytano okolicznościowy rozkaz dowódcy. Rozdano wyróżnienia, w tym odznaczenia i medale. Organizowanie świąt w czasie trudnym, a Irak w tym czasie był niestabilny politycznie, zupełnie zdewastowany ekonomicznie a wojska i siły bezpieczeństwa praktycznie nie było, jest rzeczą trudną i czasem kwestionowaną. Gen. Bieniek jednak wykorzystywał każdą okazję, by mówić o czymś innym niż misja i podtrzymać morale wojska więc wykorzystywaliśmy każdą okazje na spotkania nie poświęcone zamachom i rannym. Saperzy zasługiwali zresztą od zawsze na traktowanie szczególne. Uczczono ich i ich święto w stosownej oprawie, zaproszono także żołnierzy innych kontyngentów.


W dn. 8 czerwca br. podczas rozminowywania irackich magazynów amunicji zginęło w Iraku dwóch Polaków, trzech Słowaków i Łotysz. Uroczystości pożegnania żołnierzy w bazie Babilon odbyły się 9 czerwca 2004 r. - napisze o tym w stosownym czasie.